Rzuciłam torbę na podłogę, walentynkę odłożyłam na biurko i poszłam jeść obiad. Wyjełam z szuflady widelec i zaczełam się delektować zapiekanką z púree ziemniaczanym. Wstałam z krzesła i włożyłam talerz wraz z widelcem do zmywarki. Wróciłam do swojego pokoju. Mój pies gryzł walentynkę.
- ODDAJ TO! - Wrzasnełam.
Lecz Luke się nie posłuchał. Musiałam mu ją wyrwać z zębów. Troszeczkę się pogniotła ale całe szczęście jeszcze nie była aż tak strasznie pogryziona. Usiadłam na skórzane obrotowe krzesło i włączyłam laptopa. Szybko wpisałam hasło i weszłam w przeglądarkę. Zaczęłam szukać rozwiązania do krzyżówki z przyrody. W tym samym czasie zadzwoniła do mnie Ariana na Skypie. Byłam zmuszona odebrać.
Ariana zaczęła nawijać o tym co sobie dzisiaj kupiła. Jakby mnie to obchodziło ...
Po dwóch godzinach rozmowy Ariana wreszcie musiała kończyć. W tym czasie znalazłam rozwiązanie do krzyżówki. Wpisałam je do ćwiczeń. Spojrzałam przez okno. Pada śnieg! Nareszcie! Ubrałam kurtkę, rękawiczki, czapkę, szalik, kozaki i wyszłam z domu. Skierowałam się ku klatki Kate. Zadzwoniłam jej na domofon. Nikt nie odbierał no trudno poczekam na nią na placu zabaw, który stoi tuż obok. Przyszła, była na spacerze z psem.
czwartek, 23 stycznia 2014
Rozdział III
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz