czwartek, 23 stycznia 2014

Rozdział III

Rzuciłam torbę na podłogę, walentynkę odłożyłam na biurko i poszłam jeść obiad. Wyjełam z szuflady widelec i zaczełam się delektować zapiekanką z púree ziemniaczanym. Wstałam z krzesła i włożyłam talerz wraz z widelcem do zmywarki. Wróciłam do swojego pokoju. Mój pies gryzł walentynkę.
- ODDAJ TO! - Wrzasnełam.
Lecz Luke się nie posłuchał. Musiałam mu ją wyrwać z zębów. Troszeczkę się pogniotła ale całe szczęście jeszcze nie była aż tak strasznie pogryziona. Usiadłam na skórzane obrotowe krzesło i włączyłam laptopa. Szybko wpisałam hasło i weszłam w przeglądarkę. Zaczęłam szukać rozwiązania do krzyżówki z przyrody. W tym samym czasie zadzwoniła do mnie Ariana na Skypie. Byłam zmuszona odebrać.
Ariana zaczęła nawijać o tym co sobie dzisiaj kupiła. Jakby mnie to obchodziło ...
Po dwóch godzinach rozmowy Ariana wreszcie musiała kończyć. W tym czasie znalazłam rozwiązanie do krzyżówki. Wpisałam je do ćwiczeń. Spojrzałam przez okno. Pada śnieg! Nareszcie! Ubrałam kurtkę, rękawiczki, czapkę, szalik, kozaki i wyszłam z domu. Skierowałam się ku klatki Kate. Zadzwoniłam jej na domofon. Nikt nie odbierał no trudno poczekam na nią na placu zabaw, który stoi tuż obok. Przyszła, była na spacerze z psem.

poniedziałek, 20 stycznia 2014

Rozdział II

Całe szczęście skończyłam już pisać klasówkę. Wstałam z ławki i odniosłam kartkę. Gdy wróciłam do ławki szybko spakowałam piórnik do torby którą zarzuciłam na ramię. Wyszłam z klasy. Zadzwonił dzwonek. Na całym korytarzu panowało zamieszanie. Następną lekcją godzina wychowawcza. Czyli najgorsze w walentynki. Dlaczego? Bo przyjdą dwie osoby z koszykiem pełnym serduszek i będą je rozdawać. Szybko zeszłam na dół po schodach i pobiegłam do sklepiku. Kupiłam watę cukrową, w końcu w ciągu jednej przerwy znika ich z 10! Zadzwonił dzwonek. Z powrotem weszłam na górę. Poszłam pod salę 157. Tam odbywa się godzina wychowawcza, a prowadzi ją Janette Vane - nauczycielka od informatyki. Przyszła, delikatnie wsadziła w dziurkę klucz. Weszłam do klasy. Niepokojąco się rozejrzałam, wydawało mi się że coś tu jest nie tak. Ah, to tylko nowy żyrandol! A już się bałam że to coś o wiele gorszego, no cóż. Jedyne co nam pani powiedziała na godz. wych. to to że będziemy za miesiąc jechać do KFC. No i jeszcze Violetta i Sarah wręczyły walentynki. Dostałam jedną. JEDNĄ. Nawet nie wiem od kogo.

***

Nareszcie koniec lekcji. Co za ulga! Zmieniłam Conversy na kozaki, nałożyłam kurtkę i wyszłam ze szkoły. Ruszyłam w kierunku piekarni. Jak zawsze pięknie pachniało pączkami, bułkami i innymi przysnościami. Ale nie poszłam tam tylko po to aby powdychać te niebiańskie zapachy, tylko po to aby skonsumować jedzenie które tam sprzedają. Spośród wielu słodyczy, pieczywa itd. wybrałam najzwyklej na świecie ... wodę. Czułam się jak na syrena na słońcu. Czułam jak moje gardło usychało. W końcu wypiłam orzeźwiającą wodę. Od razu lepiej! 

***

Ah! Nareszcie w domu! Teraz muszę przeczytać walentynkę którą dostałam!
A pisało na niej tak : 
14.02.2014r.
Droga Danielle!
Wiem że piszę z anonima, lecz pamiętaj : zawsze będziesz moim ideałem, niezależnie od tego czy się zmienisz czy nie. Pewnie nie uszanujesz tego listu (walentynki). Możesz go wyrzucić ale proszę, PAMIĘTAJ O TYM! 
PS. Kocham Cię <3
Anonim

Po pierwsze :
Serio, temu komuś chciało się pisać list!?
Po drugie : 
CZY ON NAPISAŁ ŻE MNIE KOCHA!? 
... pewnie będzie oczekiwał tego że ja też będę go kochała. Tylko jest jeden "mały" problem : nawet nie wiem kto to napisał! Ehh... no trudno, będę musiała się jakoś domyślić.

niedziela, 19 stycznia 2014

Rozdział I

Zaczęło się ... walentynki. Czyli jeden z najgorszych dni świata. Wszyscy będą mieli torby zasypane serduszkami, tylko nie ja.
- Hej Danielle! - Wydobył się czyiś głos z oddali.
Odwróciłam się. Ah, no przecież to była Kate!
- Cześć Kate! Co u ciebie!? - Zapytałam się.
- Dobrze, spodziewam się serduszka. - Odpowiedziała podekscytowana Kate.
A nie mówiłam!? Wszyscy się spodziewają serduszka!
- A od kogo? - Zainteresowałam się.
- Wydaję mi się, że od David'a. Jest też możliwość, że od Harry'ego. - Z niepokojem odpowiedziała na zadane przeze mnie pytanie.
Weszłam do szkoły, a zaraz potem do szatni. Zdjęłam kurtkę oraz ubrałam nowo kupione Conversy.
Szybko pobiegłam pod klasę od matmy.
- Siema Danielle! - Krzyknął Louis.
- Siema ... ? - Udając zdziwienie odpowiedziałam.
Jeszcze nigdy Louis nic do mnie nie powiedział. Wszystko nagle stało się jasme. Gdy dwa dni temu podsłuchiwałam Margaret i Victorie (dwie największe plotkary w szkole) mówiły coś o mnie i o Louisie. Wychodzi na to że się we mnie zakochał. No cóż, trzeba korzystać z okazji zdobycia chłopaka. Tylko jak by tu... ? Może lepiej zwrócę się po poradę od Carrie. Ale to później, teraz czeka mnie klasówka z matmy. Zaczęło mnie ściskać w żołądku. Przyszła pani Gort, otworzyła drzwi od klasy. Ja wraz z całą klasą weszliśmy do sali. Bełkot, wszędzie ten bełkot!