Rzuciłam torbę na podłogę, walentynkę odłożyłam na biurko i poszłam jeść obiad. Wyjełam z szuflady widelec i zaczełam się delektować zapiekanką z púree ziemniaczanym. Wstałam z krzesła i włożyłam talerz wraz z widelcem do zmywarki. Wróciłam do swojego pokoju. Mój pies gryzł walentynkę.
- ODDAJ TO! - Wrzasnełam.
Lecz Luke się nie posłuchał. Musiałam mu ją wyrwać z zębów. Troszeczkę się pogniotła ale całe szczęście jeszcze nie była aż tak strasznie pogryziona. Usiadłam na skórzane obrotowe krzesło i włączyłam laptopa. Szybko wpisałam hasło i weszłam w przeglądarkę. Zaczęłam szukać rozwiązania do krzyżówki z przyrody. W tym samym czasie zadzwoniła do mnie Ariana na Skypie. Byłam zmuszona odebrać.
Ariana zaczęła nawijać o tym co sobie dzisiaj kupiła. Jakby mnie to obchodziło ...
Po dwóch godzinach rozmowy Ariana wreszcie musiała kończyć. W tym czasie znalazłam rozwiązanie do krzyżówki. Wpisałam je do ćwiczeń. Spojrzałam przez okno. Pada śnieg! Nareszcie! Ubrałam kurtkę, rękawiczki, czapkę, szalik, kozaki i wyszłam z domu. Skierowałam się ku klatki Kate. Zadzwoniłam jej na domofon. Nikt nie odbierał no trudno poczekam na nią na placu zabaw, który stoi tuż obok. Przyszła, była na spacerze z psem.
czwartek, 23 stycznia 2014
Rozdział III
poniedziałek, 20 stycznia 2014
Rozdział II
niedziela, 19 stycznia 2014
Rozdział I
Zaczęło się ... walentynki. Czyli jeden z najgorszych dni świata. Wszyscy będą mieli torby zasypane serduszkami, tylko nie ja.
- Hej Danielle! - Wydobył się czyiś głos z oddali.
Odwróciłam się. Ah, no przecież to była Kate!
- Cześć Kate! Co u ciebie!? - Zapytałam się.
- Dobrze, spodziewam się serduszka. - Odpowiedziała podekscytowana Kate.
A nie mówiłam!? Wszyscy się spodziewają serduszka!
- A od kogo? - Zainteresowałam się.
- Wydaję mi się, że od David'a. Jest też możliwość, że od Harry'ego. - Z niepokojem odpowiedziała na zadane przeze mnie pytanie.
Weszłam do szkoły, a zaraz potem do szatni. Zdjęłam kurtkę oraz ubrałam nowo kupione Conversy.
Szybko pobiegłam pod klasę od matmy.
- Siema Danielle! - Krzyknął Louis.
- Siema ... ? - Udając zdziwienie odpowiedziałam.
Jeszcze nigdy Louis nic do mnie nie powiedział. Wszystko nagle stało się jasme. Gdy dwa dni temu podsłuchiwałam Margaret i Victorie (dwie największe plotkary w szkole) mówiły coś o mnie i o Louisie. Wychodzi na to że się we mnie zakochał. No cóż, trzeba korzystać z okazji zdobycia chłopaka. Tylko jak by tu... ? Może lepiej zwrócę się po poradę od Carrie. Ale to później, teraz czeka mnie klasówka z matmy. Zaczęło mnie ściskać w żołądku. Przyszła pani Gort, otworzyła drzwi od klasy. Ja wraz z całą klasą weszliśmy do sali. Bełkot, wszędzie ten bełkot!